Witamy na blogu specjalistycznym serwisu Spokój Ducha

Tęsknota za przeszłością

 
 
 
Rozstania zawsze są trudne 
 
Rozstanie potrafi być jednym z najbardziej bolesnych przeżyć. Czasem przychodzi w najmniej spodziewanym momencie, gdy partner lub partnerka mówi “zdradziłem z inną/zdradziłam z innym”. Takie wyznanie potrafi być jak nóż w plecy i często nie możemy się po nim pozbierać. Jest bardzo wiele powodów rozstania, a czasami jesteśmy nim my sami, bo nie potrafiliśmy zrozumieć potrzeb ukochanej osoby. Rzadko osoba porzucona nie ma sobie nic do zarzucenia. Kiedy ktoś kończy relację z nami, pojawia się np. tęsknota za byłym czy byłą, której nie potrafimy opanować. To uczucie towarzyszy nam czasem i wtedy, kiedy to my jesteśmy osobą, która porzuca? Dlaczego tak się dzieje? Czemu tak często widzimy w Internecie hasła “tęsknię za chłopakiem” czy “tęsknię za byłą partnerką”?
 
Tęsknota za wspólnymi chwilami 
 
Tęsknota pojawia się, bo nagle tracimy coś, do czego byliśmy przyzwyczajeni. Nie ma już wspólnych posiłków, nocy, poranków, spacerów, wyjść do kina, spacerów lub jeszcze innych zwyczajów, które głęboko zakorzeniły się w naszym codziennym życiu. To tak, jakby każdego dnia jeździć do pracy tym samym autobusem, a nagle by on zniknął. Co teraz? Jak dostać się do pracy? Niektóre osoby potrafią znaleźć inne rozwiązania i zastąpić kogoś innymi czynnościami, stworzyć własne rytuały czy nową rutynę, która sprawi, że nie będzie nam aż tak bardzo brakować ukochanej osoby. Są jednak  i takie osoby, dla których to koniec świata i nie potrafią już normalnie funkcjonować. Pojawia się wtedy poczucie beznadziejności, uczucie zakompleksienia, a nawet niechęć do towarzystwa.
 
Jak radzić sobie z nagłą zmianą?
 
Aby poradzić sobie z tą nagłą zmianą, należy patrzeć w przyszłość. Nieustanne życie tym, co było i odwracanie się za siebie nie przyniesie żadnych efektów, a tylko pogłębi stan, który może też przerodzić się w głębokie przygnębienie lub nawet depresję. Tak, depresja to coś, co grozi nam, jeżeli w porę nie pozbieramy się po tym, bądź co bądź, mocnym sierpowym. Może również pojawić się strach przed samotnością, że już nigdy nie znajdziemy kogoś na miejsce byłego partnera czy partnerki.
 
Nowe zwyczaje 
 
Co robić? Trzeba stanąć na nogi. Stworzyć nowe zwyczaje, rytuały, wypełnić pustkę książkami, filmami (najlepiej nie o miłości), spotkaniami z przyjaciółmi czy znajomymi. Co jeszcze? Sport. Uprawianie jakiejś dyscypliny to doskonały sposób na odstresowanie i zapomnienie o szarej codzienności. Przy okazji uwalniamy też więcej endorfin (czyli hormonów szczęścia, które właśnie teraz przydadzą nam się jak nigdy przedtem) oraz dbamy o formę i sylwetkę. Dzięki temu wzbudzimy zainteresowanie innych osób i z pewnością szybciej zakończymy ten rozdział w naszym życiu.

    
   
 

Krótkie nogi kłamstwa

 
 
 
Kto pierwszy rzuci kamieniem? 
 
Istnieje mnóstwo powiedzień na temat kłamstwa. “prawda boli”, “lepsza jest najgorsza prawda niż najlepsze kłamstwo”, “kłamstwo ma krótkie nogi”. Możnaby je wymieniać w nieskończoność. Każdy, dosłownie każdy skłamał choć raz w swoim życiu. Jeżeli tak nie jest, niech pierwszy rzuci kamień… Cisza. No właśnie. Dlaczego to robimy? Czy to dobre czy złe? A może czasem dobre, a czasem nie? Jak to jest z kłamstwem?
 
Okłamałam partnera / Okłamałem partnerkę - czy nikt w życiu nie zwierzał się wam w podobny sposób? Albo może to was dręczyło poczucie winy ze względu na nieczyste zagranie w związku? Nieważne. Jak już wywnioskowaliśmy wyżej, kłamstwo zdarza się każdemu. Można je generalnie podzielić na kłamstwo mniejsze i większe. Te pierwsze zazwyczcaj są mało szkodliwe.
 
Dla dobra sprawy
 
Wyobraźmy sobie taką sytuację. Wraz ze swoją dziewczyną chcesz iść na imprezę do znajomych. Ona mierzy już czwartą z kolei sukienkę i nadal nie jest pewna czy wygląda dobrze. Ponieważ wcześniej byłeś szczery i zachowywałeś się niczym Tomasz Jacyków, znajdując najmniejsze nawet niedociągnięcia w stroju swojej damy, teraz postanawiasz przymknąć na to oko. Dlaczego? Bo wiesz, że jeszcze chwila i będziecie totalnie spóźnieni. I choć czujesz, że pierwszy czy trzeci strój był o wiele lepszy niż obecny, przekonujesz ją, że wygląda uroczo, pięknie i jest to najlepsza kreacja, jaką dzisiaj widzisz, że każdy będzie zachwycony, a jej koleżanki padną z wrażenia. Pomogło? Możliwe. Podobno cel uświęca środki. Czy w takim przypadku powinieneś mieć wyrzuty sumienia i kajać się przez tygodnie, nie spać po nocach i w końcu powiedzieć jej prawdę? Raczej nie. Aczkolwiek, to zależy od osobowości. Wiedz, że zrobiłeś to w dobrej wierze, by uchronić was od spóźnienia i przegapienia imprezy. Na prawdę, jest dobrze i nie ma się czym przejmować.
 
Poziom wyżej 
 
Jest jednak jeszcze większy kaliber kłamstw. Jakie? Zdrady, romanse, kłamstwa dotyczące finansów (oszukiwanie partnera czy partnerki nt. wydatków itp.). Trzeba szczególnie uważać i być niezwykle ostrożnym, bo od kłamstwa można się uzależnić, niestety. W jaki sposób? Jeżeli kłamstwo powoduje, że nikt nie suszy Ci głowy, nie czepia się i nie masz przez to większych problemów (no, może sumienie, które z czasem i tak cichnie), to po co mówić prawdę? No właśnie. Bardzo łatwo wpaść w ten nałóg i kłamać na każdym kroku, powoli samemu się gubiąc.
 
Do kłamstw można się przyzyczaić 
 
Jak to działa? Mechanizm zazwyczaj jest banalnie prosty. Zaszalałaś z innym podczas firmowego wypadu i dręczy Cię poczucie winy po zdradzie. Zrobisz to ponownie i będzie ono mniejsze, aż z czasem w ogóle zniknie i zamieni się w satysfakcję. Jest to błędne koło, którego trzeba unikać. Ciągłe kłamanie może wejść głęboko w krew i ciężko będzie się z tego wycofać.
 
Uważaj w jakiej sprawie kłamiesz
 
Pamiętajmy więc, że kłamstwo, mimo wszystko ma krótkie nogi i jest niemoralne. Pomimo tego, że małe oszustwo nie powinno nikomu zaszkodzić, starajmy się ich unikać i posiądźmy umiejętności dyplomatyczne. Z pierwszej przytoczonej sytuacji można było przecież wybrnąć za pomocą zwinnych słów i uniknąć kłamstwa. Nie róbmy tego, dopóki nie czujemy, że na prawdę musimy. Bo z tego nałogu ciężko się wyplątać. A kłamstwo w małżeństwie to pierwszy krok do jego rozpadu. Przez częste jego występowanie może pojawić się brak zaufania w związku. Zastanówmy się więc za każdym razem, gdy chcemy skłamać, czy na prawdę warto i czy jest to niezbędne? Pilnujmy się i bądźmy prawdomówni. Dzięki temu unikniemy sytuacji, w której sami już się pogubimy i nie będziemy wiedzieć co i kiedy mówiliśmy, i co z tego było oficjalną prawdą.

    
   
 

Rozwód a depresja

 
 
 
Najbardziej stresogenny czynnik 
 
Stres jest właściwie nieodłącznym elementem naszego życia codziennego. Inne jest jego źródło u różnych osób. Wiele razy mówimy “stresuję się pracą” czy “stresuję się podczas rozmowy”. Wiecie jednak, co jest jednym z najbardziej stresogennych czynników?
 
Rozwód. To niezbyt przyjemne wydarzenie jest w pierwszej trójce najbardziej stresujących sytuacji w życiu. Zmienia życie na zawsze. Naukowcy dowiedli również, że u niektórych osób, które się rozwodzą, może pojawić się poczucie beznadziejności, ciągłe zmęczenie, poczucie winy po rozwodzie, a nawet… depresja.
 
Depresja porozwodowa
 
Porozwodowa depresja jest zauważalna u osób, które wcześniej miewały już stany depresyjne. Choroba dotyka aż 60 procent takich rozwodników. Takie właśnie wnioski z badań opublikowano ostatnio w Clinical Psychological Science, branżowym czasopiśmie Towarzystwa Nauk Psychologicznych.
 
„Rozwód jest jednoznaczny z długotrwałym narażeniem na stres, a to może stać się przyczyną depresji” tłumaczy David Sbarra. Ale nie każdy rozwód musi kończyć się depresją. Dlatego Sbarra i jego koledzy szukali innych czynników w rozwodzie, które mogą ją powodować, jak wzrastająca wrogość, zachowania neurotyczne. Czy one też mogą się przyczyniać?
 
Jak twierdzą naukowcy, takie badania pozwalają obalić teorię, że ludzie dzielnie i odpornie zniosą wszystko. To też doskonała możliwość na przewidzenie, czy rozwód przyniesie epizod depresyjny czy nie.
 
Mimo wszystko, rozwód jest na tyle stresujący, że może pojawić się także przygnębienie, niepewność uczuć, uczucie zakompleksienia oraz uczucie samotności.
 

    
   
 

Nieśmiałość

 
 
 
Skrępowanie w rozmowie, strach przed ludźmi, poczucie wyobcowania, poczucie beznadziejności…  Jeżeli towarzyszyć temu będzie ścisk w gardle lub pragnienie ucieczki z każdej, różnorodnej sytuacji to jest to po prostu nieśmiałość.

Nieśmiałe osoby często uciekają z niewygodnej sytuacji, zamiast przejąć inicjatywę i trochę “powalczyć”. Unikają wyjścia z nową propozycją, wolą nie zabierać głosu. Temu wszystkiego winna jest z pewnością obawa przed “ośmieszeniem” się lub popełnieniem jakiegokolwiek błędu. Są również inne powody nieśmiałości. Przede wszystkim niska samoocena i uczucie zakompleksienia. Mogą wpływać na to zaistniałe, nieprzyjemne sytuacje z dzieciństwa lub inne życiowe niepowodzenia. Ktoś z bliskich osób doświadczył przykrych zdarzeń, co doprowadziło do tego, że człowiek stresuje się zwykłą rozmową z ludźmi. Należy jak najszybciej odciąć się od takiego problemu. Trudność polega na tym, że człowiek ciągnie za hamulec, zanim jeszcze wystartuje. Z góry boi się, że może sobie nie poradzić.

Osoby nieśmiałe są przeważnie bardzo wrażliwe. Towarzyszą im silne emocje, dzięki czemu tak bardzo przeżywają daną sytuację. Ważne, aby siebie zrozumieć i przeanalizować ze spokojem swoją sytuację. Nie zamykać się w czterech ścianach, nie uciekać od świata, tylko przezwyciężać swoje słabości.

    
   
 

Jeden duży, drugi mały

 
 
 
Więcej możliwości, mniej dzieci
 
Ostatnie badania i obserwacja sytuacji w kraju pokazują, że coraz później decydujemy się na dziecko. Model 2+2, tj. dwoje dorosłych i dwójka dzieci powoli odchodzi w zapomnienie. Nie pozwala na to sytuacja finansowa, szalejące bezrobocie czy indywidualne problemy i decyzje. W związku z tym, jeżeli już w ogóle, decydujemy się raczej na jedno dziecko. Czasem jednak to drugie przychodzi niespodziewnie, jako dar z nieba, od bociana czy od losu. Nie rzadko również czas pomiędzy urodzeniem jednego a drugiego dziecka jest bardzo długi i pojawia się duża różnica wieku dzieci. Czy to dobrze czy źle?
 
Jak w każdej sytuacji, również i w tej znajdziemy plusy i minusy. Zależy to jednak od tego, jak będziemy na nią patrzeć, pod jakim kątem i z jakimi doświadczeniami.
 
Plusy i minusy
 
Plusem z pewnością będzie to, że starsze dziecko będzie mogło nam choć odrobinę pomóc w opiece nad młodszym lub też odciążyć nas w codziennych domowych obowiązkach. Oprócz tego, będziemy mogli pozostać na bieżąco z elektroniką, nowinkami technicznymi, bo nasze młodsze dziecko z pewnością bez problemu będzie dawać sobie radę z każdym nowym wynalazkiem, ku naszemu zdziwieniu. Jeżeli zaś chodzi o komunikowanie się naszych pociech, to dużo zależy od naszego podejścia wychowawczego. Starajmy się organizować im czas wspólnie, razem z nami samymi poprzez np. rodzinne wypady za miasto, wspólne spędzanie czasu, które będzie upływać na grach towarzyskich czy wizytach w kinie, spacerach itp. Jeżeli procesowi wychowania i komunikacji poświęcimy wiele czasu, możemy przyczynić się do tego, że nasze młodsze dziecko będzie mogło liczyć na późniejszą pomoc w dorosłym życiu ze strony pierworodnej pociechy. Starajmy się więc, najmocniej jak umiemy, by tak się stało, bo nie ma chyba nic przyjemniejszego dla oczu rodzica jak widok świetnie komunikujących się ze sobą własnych dzieci i ich wzajemną, bezwarunkową pomoc.
 
Jakie są jednak minusy? Może być nim burzliwy okres naszego starszego dziecka, które będzie przechodzić tzw. bunt nastolatka. Poprzez swoje zachowanie, może on poniekąd “zarazić” nasze młodsze dziecko, które do tej pory mogło być niesamowicie grzeczne, niczym oaza spokoju. Należy więc odpowiednio panować nad swoimi pociechami, by nie zarażały się złą energią czy nie wpływały na siebie wzajemnie podczas takich okresów. Posiadanie dwójki dzieci jest też nie lada wyzwaniem i nie raz możemy powiedzieć w duchu zdanie, które z pewnością powtarza sobie wielu rodziców - “dziecko wyprowadza mnie z równowagi”. W przypadku znacznej różnicy wieku naszych pociech, pojawiają się rownież rozmaite potrzeby, które choć częściowo będziemy musieli zaspokoić. Jeżeli będą one ponad nasze siły, musimy pilnować, aby nie dopadły nas napady złości, a już na pewno nie przy dzieciach. Takie wzorce z pewnością nie będą dla nich dobre i może się to odbić na ich późniejszych zachowaniach.
 
Zadbajmy o nasze pociechy
 
Jeżeli jednak zadbamy o to, żeby nasze dzieci spędzały ze sobą dużo czasu, z pewnością zarówno młodsze, jak i starsze, nauczą się od siebie wielu przydatnych rzeczy. Na pewno nieumiejętność nawiązywania kontaktów nie będzie ich dręczyć. Niektórzy mówią, że pomimo tego, że dwójka dzieci (w różnym wieku) to ogromne wyzwnia, jest to podwójne szczęście. Nie powinno nas zatem dotykać przygnębienie.

    
   
 

<< Nowsze 1 2 3 4 5 6 7 Starsze >>

Powered by CuteNews