Witamy na blogu specjalistycznym serwisu Spokój Ducha

Dlaczego tłumimy uczucia?

 
 
 
 
Brak zrozumienia i strach przed odrzuceniem 
 
Zazwyczaj tłumimy swoje uczucia, w momencie, kiedy druga osoba nie chce nas słuchać. Poczucie bycia niezrozumiałym, uczucie beznadziejności, to jedne z najboleśniejszych uczuć. Niedocenienie i brak reakcji, powoduje mniejszą chęć do życia oraz czerpania z niego radości. Człowiek nie będzie cieszył się z wsparcia, jeżeli ma zbyt wiele tajemnic. Nie chce się wychylać przed szereg i mało o sobie mówi, a pierwsze nawiązywane przez nas relacje są zazwyczaj wyrazem nadziei i poszukiwania akceptacji. Niektórym udaje się otrzymać zainteresowanie, którego potrzebują, dlatego wyrastają na ludzi otwartych i pewnych siebie. Inni niestety mają tego szczęścia mniej. Boją się odrzucenia, ogarnia ich niechęć do  towarzystwa, strach przed ludźmi i ogólne przygnębienie. Niektórym osobom jesteśmy skłonni przypisywać skromność, podczas gdy prawdziwym powodem ich powściągliwego zachowania jest niechęć do ponownego doświadczenia przykrości ze strony innych ludzi.
 
To, że nikt nas nie słucha, jest bolesne, dlatego stosujemy różne, obronne mechanizmy.
 
Unikanie ludzi
 
U niektórych osób strach przed samotnością nie stanowi żadnego problemu. Kształtują w sobie umiejętność unikania ludzi i przebywania w samotności. Człowiek zyskuje przestrzeń na odpoczynek i refleksję oraz wytchnienie od trudów codziennego życia wśród ludzi. Niekiedy właśnie to jest reakcją obronną przed uczuciem krzywdy. Niewypowiedziane uczucia nie tylko zmniejszają nasze poczucie autentyczności ale zakłócają naszą równowagę emocjonalną, powodując niestabilność emocji.
 
Kiedy jesteśmy z kimś kto nas nie słucha, zamykamy się w sobie, natomiast w towarzystwie dobrego słuchacza rozkwitamy i wracamy do życia. Możliwość bycia wysłuchanym jest również ważne.
 
Słuchaj aby zostać wysłuchanym
 
Zrozumienie zasad rządzących dobrym słuchaniem pomaga nam pogłębić i wzbogacić związki z innymi ludźmi. Najpierw musimy się nauczyć przestawać interesować się sobą, a następnie odkryć korzyści płynące z okazywania prawdziwej empatii. Kiedy pozwalamy dojść do głosu emocjom, które wzbudzają w nas słowa drugiej osoby, przestajemy jej słuchać i zaczynamy zamykać się w sobie. Oczywiście powinniśmy nauczyć się reagować inaczej.

    
   
 

Probem społeczny - alkoholizm

 
 
 
 
Coraz więcej kobiet sięga po alkohol
 
Alkoholizm to niezmiennie bardzo poważny problem społeczny. Dawniej dotyczył głównie mężczyzn. Coraz częściej problem dotyczy również kobiet. Z badań wynika, że dotyczy to nie tylko młodych dziewcząt. Ponad 70 procent alkoholiczek ma 26 lub więcej lat. Skąd wiadomo, że nasze picie zaczyna przeradzać się w chorobę?     
 
Czy popadasz w alkoholizm?
 
Nasuwają się dwa podstawowe pytania: czy przynajmniej raz w miesiącu wypijasz więcej niż sześć trunków na jednym posiedzeniu? Czy w ciągu ostatnich dwóch lat straciłeś kontrolę po alkoholu? Najważniejsze, aby przyznać się do problemu przed samym sobą.
 
Nałóg alkoholowy kojarzy nam się z wypijaniem sporej ilości wyskokowych trunków każdego dnia. Tymczasem pierwsze symptomy mogą być dużo bardziej niewinne. Większa tolerancja na alkohol i przypadki utraty kontroli nad swoim zachowaniem po wypiciu powinny być traktowane jako pierwsze sygnały alarmowe.
 
Wystarczy odpowiedzieć twierdząco na jedno pytanie, żeby podejrzewać u siebie problem z alkoholem. Pozytywna odpowiedź na dwa pytania oznacza alkoholizm aż w 87% przypadków. Każda osoba, u której w ten sposób stwierdzi się alkoholizm, musi oczywiście poddać się dalszym testom. Warto jednak znać takie proste narzędzie diagnostyczne, żeby szybko stwierdzić, czy warto kierować się na dalsze badania.
 
Granice rozsądku
 
Bezpieczna dawka alkoholu to 2 jednostki dla kobiet i 4 jednostki dla mężczyzn dziennie . Jednostka alkoholu to w przybliżeniu: jedno małe piwo, kieliszek wina albo mały kieliszek wódki. Błędnie wydawać się może, że jeżeli od czasu do czasu poszalejemy i przekroczymy tę ilość, to wszystko jest w porządku. Jednorazowy wyskok zapewne nie przyniesie wielkiej szkody dla naszego zdrowia. Gorzej, jeżeli alkoholowe ekscesy zaczynają powtarzać się regularniej i są sposobem na odcięcie się od rzeczywistości i problemów, które nam towarzyszą. Być może są to: konflikty małżeńskie, niepewność uczuć, poczucie winy, przygnębienie lub uczucie zakompleksienia. Warto wiedzieć i pamietać, że nawet podświadome uciekanie w picie alkoholu nie przynosi żadnych pozytywnych skutków. Częstonie zdajemy sobie sprawy, że ilość alkoholu, która wydaje nam się niewielka, tak naprawdę staje się już alarmująca. Stąd arbitralna norma sześciu drinków podczas jednego wieczoru. Jeżeli jednak ktoś regularnie wypija cztery czy pięć drinków, nie oznacza to, że powinien czuć się rozgrzeszony. Chodzi głównie o to, jak bardzo rośnie nasza tolerancja.
 
Tak samo ważnym sygnałem ostrzegawczym jest utrata kontroli po alkoholu. Oznacza to niebezpieczne picie i powinno być dla nas alarmujące.
 
Bądź ze sobą szczery
 
A co, jeżeli odpowiedzieliśmy pozytywnie na oba pytania? Psycholodzy zgadzają się z tym, że najważniejsze jest przyznanie się przed samym sobą do problemu. Towarzyszyć temu może poczucie winy lub napady złości. Nie załamuj się jednak - to klucz do tego, żeby rozpocząć pracę nad sobą i skuteczną terapię. Może więc warto sięgnąć po fachową pomoc?       

    
   
 

MotywacjON

 
 
 
Dzień w dzień opadasz z sił?
 
Kolejny dzień. Idziesz do pracy na wiele godzin, wracasz, robisz zakupy, jesz obiad i lądujesz na łóżku. Który to już raz? Piąty w tym tygodniu. Dwudziesty w miesiącu. Sto czterdziesty w roku. A w życiu? Lepiej nie mówić. Czas z tym skończyć. Co jest przyczyną tego, że ciągle powtarzasz zdanie “brak mi motywacji”? Co jest przyczyną tego, że nic Ci się nie chce i nie masz siły na robienie czegoś poza pracą? Czegoś, co da Ci poczucie przynależności do jakiejś grupy, że robisz coś dla siebie, że rozwijasz się i czujesz się lepiej?
 
Właściwa dieta oraz aktyność fizyczna
 
Często powodem może być brak odpowiedniej diety i niezbyt aktywny tryb życia. Zastanów się. Kiedy ostatnio zdarzyło Ci się biegać? Ostatnio, na poranny autobus? Ach tak, wszystko jasne. “Zdrowe odżywianie? Co to?”. Czas to zmienić. Nie będzie to proste, ale dasz radę. Kiedy nie dostarczasz zbyt wielu witamin i nie uprawiasz żadnej aktywności fizycznej, może pojawić się ciągłe zmęczenie, brak chęci do nauki, brak chęci do rozmowy z bliskimi (obcymi także), a nawet… depresja.
 
Cztery, do pięciu posiłków dziennie, co trzy godziny, powinny pomóc. Małe porcje, do każdej z nich spora ilość warzyw czy owoców, a zyskasz o wiele więcej energii do działania. Jeżeli dorzucisz do tego spacery, bieganie, basen czy siłownię, wbrew pozorom poziom Twojego zaangażowania w życie i zadowolenia z niego powinien gwałtownie wzrosnąć. Może się to wydawać dziwne, ale kiedy ćwiczysz, Twoja życiowa energia (tzw. “power”) się napełnia. To wszystko za sprawą endorfin (czyli hormonów szczęścia), które wytwarzają się podczas takiej aktywności.
 
Kontakty towarzyskie
 
Nawet jeżeli nie jesteś duszą towarzystwa, parę spotkań z bliskimi na pewno nie zaszkodzi. Co najważniejsze, zniknie uczucie samotności, zakompleksienia czy beznadziejności. Naukowcy udowodnili, że nawet kilka minut rozmowy z bliską osobą poprawia samopoczucie o 30%! Nie zwlekaj więc, wyciągaj telefon i dzwoń do kogoś, nawet codziennie! Tych kilka prostych kroków z pewnością powiedzą Ci jak pokonać przygnębienie spowodowane zbyt monotonnym życiem, jak wyjść z tego zaułku i cieszyć się każdą chwilą, no i oczywiśćie - jak mieć więcej energii do działania.
 
Jeżeli powiesz sobie “potrzebuję motywacji” - zastanów się chwilę, a znajdziesz ją bardzo blisko. Mechanizmem, który będzie ciągnął Cię do przodu może być sama chęć zmiany lub potrzeba bycia innym człowiekiem. Mądrzejszym? Nie ma sprawy! Sprawniejszym? Do dzieła. Bardziej towarzyskim? Wszystko da się zrobić. Motywacji nie musisz daleko szukać. Ukochana osoba, rywal/rywalka, upragniona sylwetka, porzucone hobby.
 
To do roboty! Trzymamy kciuki!

    
   
 

Autoagresja

 
 
 
Zachowania autoagresywne 
 
Jedni obgryzają paznokcie lub się okaleczają i przypalają. Inni nerwowo wyrywają włosy. Zadawanie sobie bólu staje się dla osób obarczonych autoagresją sposobem na odzyskanie kontroli lub złagodzenie napięcia. Przyczyną autoagresywnych zachowań mogą być psychiczne urazy z dzieciństwa, konflikt z rodzicami, ale także wiele chorób: autyzm, zapalenie mózgu czy syndrom Münchhausena.
 
Rodzaje zachowań autoagresywnych
 
Specjaliści wyróżniają autoagresję bezpośrednią (bicie, samookaleczenie, samooskarżanie) oraz pośrednią (chory wymusza, prowokuje i poddaje się agresji innych). Występuje także podział na werbalną i niewerbalną.
 
Autoagresja werbalna polega na zaniżaniu samooceny poprzez wmawianie sobie własnej małej wartości, częstą krytykę siebie i swojego zachowania. Taka osoba bardzo często ma uczucie zakompleksienia i poczucie beznadziejności.
 
Autoagresja niewerbalna to uszkodzenie ciała, które może mieć formę powierzchownych lub głębokich ran ciętych, wbijanie ostrych przedmiotów w ciało, połykanie ich, a w najbardziej drastycznych przypadkach – polewanie się kwasem, przypalanie czy wycinanie fragmentów ciała (na przykład narządów płciowych).
 
Jest to autoagresja jawna, która z czasem może przekształcić się w ukrytą, która polega na pozorowaniu objawów poważnej choroby fizycznej lub psychicznej. Niektórzy wywołują np. wysoką gorączkę, wstrzykując do krwiobiegu wodę zanieczyszczoną moczem lub śliną.
 
Przyczyny autoagresji
 
Za najczęstszą przyczyną autoagresji uznaje się psychiczny uraz spowodowany w dzieciństwie. Może być nim: bicie dziecka, poniżanie go, ignorowanie jego potrzeb, co prowadzi do zaburzeń w sferze emocjonalnej. Powodem destrukcyjnych działań staje się również brak rodziców, pobyt w domu dziecka czy szpitalu.
 
Samouszkodzenia ciała zdarzają się również osobom cierpiącym na przewlekłe zapalenie mózgu. Dochodzi do niego zwykle w wyniku zakażenia wirusowego, ale przyczyną może być również infekcja bakteryjna lub pasożytnicza. W rzadkich przypadkach zapalenie jest efektem powikłań chorób zakaźnych, takich jak odra, świnka czy różyczka.
 
Zaburzenia autodestrukcyjne
 
Do zachowań autodestrukcyjnych zaliczyć można także: zaburzenia łaknienia (bulimia, anoreksja, otyłość), nałogi, obgryzanie paznokci i opuszków palców, przymus uszkadzania skóry (drapanie, rozdrapywanie ran, gryzienie warg) oraz wyrywanie sobie włosów.
 
Chorobą towarzyszącą autoagresji pośredniej jest psychiczna skłonność do ulegania wypadkom. Osoby cierpiące na nią stwarzają niebezpieczne sytuacje zagrażające zdrowiu i życiu. Podświadomie szukają sytuacji i okoliczności, w których łatwo o wypadek.
 
Autoagresję wywołuje też zespół Münchhausena. Nazwa tej choroby pochodzi od nazwiska barona, słynącego ze skłonności do opowiadania wymyślonych historii. Osoby cierpiące na to schorzenie pojawiają się często w szpitalach, narzekając na problemy somatyczne. Pacjenci wywołują różne objawy i naciskają na lekarzy, domagając się operacji, aby doprowadzić w ten sposób do deformacji zdrowego organizmu. Osoby te „kolekcjonują” diagnozy lekarskie, wyniki badań, wędrują po różnych szpitalach, opuszczając je często bez zgody i wiedzy lekarzy.
 
Terapia osób autoagresywnych
 
Terapia osób autoagresywnych nie jest łatwa. Po pierwsze trzeba zdiagnozować przyczynę problemu, co bywa bardzo skomplikowanym zadaniem. Stwierdzenie jednej z chorób, które wywołują destrukcyjne zachowania to dopiero początek żmudnego procesu leczenia. Nie tylko farmakologicznego.
 
W większości przypadków bardzo ważną rolę odgrywa terapia psychologiczna, oparta na psychoanalizie i pomagająca zrozumieć psychiczne konflikty i ich powiązanie z historią życia pacjenta. Skuteczność kuracji wzmacnia uczestnictwo rodziny, gdyż źródłem problemów najczęściej są relacje z bliskimi: konflikty rodzinne, kłótnie rodzeństwa.
 
Innym rodzajem pomocy jest terapia skierowana na ciało. W jej trakcie pacjent od nowa poznaje własne ciało, uczy się je akceptować, kochać, dbać o jego potrzeby; uczy się kontaktować z innymi ludźmi. Czasami stosowane są alternatywne formy leczenia. Ćwiczenia oddechowe, oddziaływanie poprzez światło czy kolor mogą być ciekawym urozmaiceniem, a także oderwaniem od głównego problemu.

    
   
 

Konflikty

 
 
 
Najczęsciej spotykane konflikty
 
Jesteśmy tylko ludźmi i właściwie mało kto z nas ma nerwy ze stali. Mamy też swoje wrażliwe punkty, tematy tabu czy wartości, których się trzymamy lub według których żyjemy. Niektórzy są także wrażliwi na jakąkolwiek krytykę i reagują bardzo różnie. To właśnie wtedy, kiedy mamy inny system wartości czy zwracamy uwagę na inne czynniki  mogą pojawiać się.. one. O kim mowa? A właściwie - o czym?
 
Konflikty rodzinne, konflikty małżeńskie - to te najczęściej spotykane. Dlaczego? A no, dlatego, że to właśnie z tymi ludźmi jesteśmy najbliżej. Zazwyczaj, to właśnie z rodziną mieszkamy na co dzień, przynajmniej do ukończenia pewnego roku życia, skończenia szkoły, studiów etc. Czasem ten okres kończy się w momencie zawarcia małżeństwa. Wtedy jesteśmy narażeni na ten drugi, najczęściej spotykany rodzaj konfliktów. Powód znów jest ten sam: to właśnie nasza małżonka czy małżonek jest osobą, z którą mimo wszystko spędzamy bardzo dużo czasu, dzielimy obowiązki, dzierżymy zobowiązania finansowe i tworzymy wspólne gniazdo. Zalew rzeczy, które nas łączy, a do tego stres z powodu nie wywiązania się z obowiązków czy różnica wcześniej wspominanych wartości - to wszystko wpływa na to, że mogą pojawiać się konflikty rodzinne. No, a z nich łatwo przejść do kolejnych, np. w pracy, ze znajomymi itp.
 
Generalnie, brzmi to strasznie i może być pewnego rodzaju zniechęceniem do zawierania związku małżeńskiego czy wchodzenia w bliższe relacje z drugą osobą po tym, jak wyprowadziliśmy się już z rodzinnego domu. Jednak… nie do końca.
 
Każdy z nas jest inny
 
Trzeba uświadomić sobie fakt, że wspomnianych konfliktów nie da się uniknąć z jednego, prostego powodu - każdy z nas jest inny. Niezależnie od tego jak bardzo byśmy starali się znaleźć podobną do nas osobę, prędzej czy później pojawią się między nami jakieś konflikty. Nie da się tego przeskoczyć. Jest to naturalna kolej rzeczy i trzeba się z nią zmierzyć. Po prostu. Nauka asertywności, rozwiązywania konfliktów, negocjacji i wywierania wpływu (no co, czasem się przydaje) to coś, czego znajomość z pewnością się przyda. Możemy również nauczyć się ich na różnego rodzaju kursach, między innymi tych, które obecne są w serwisie Spokój Ducha.
 
Skąd my to znamy?
 
Zastanówcie się, jak wiele konfliktów przyszło wam rozwiązać w swoim życiu? Kłótnie rodzeństwa? Nie zna tego ten, kto go nie ma. Pozostali pewnie uśmiechną się na tę myśl, bo czyż one nas czegoś nie nauczyły? Konflikt z rodzicami? Nie uwierzę, jeśli ktoś powie mi, że nigdy tego nie doświadczył. Komunikacja międzypokoleniowa do najprostszych nie należy, a różnice, o których pisałem wcześniej, w dzisiejszym świecie są ogromne.
 
Trzymaj emocje na wodzy
 
Trzeba po prostu uczyć się na swoich i cudzych błędach. Najważniejsze to nie reagować zbyt emocjonalnie, a do każdego konfliktu podchodzić jak do wyzwania, które należy podjąć lub problemu, który należy rozwiązać. A, no i najważniejsze - nigdy nie traktujmy swoich bliskich jak wrogów. To, że mamy inne zdania czy wartości, nie znaczy, że mają nas one podzielić do końca życia.

Cierpliwości!

    
   
 

<< Nowsze 1 2 3 4 5 6 7 Starsze >>

Powered by CuteNews