Witamy na blogu specjalistycznym serwisu Spokój Ducha

Gdy nie ma zaufania...

 
 
 
Kiedy zazdrość przysłania miłość 
 
Miłość to piękne uczucie. Zwłaszcza, na początku związku, gdy ten dopiero rozkwita. Wszystko widzi się w nieco bardziej wyostrzonych kolorach, piękniejsze. Zazdrość lub podejrzliwość o zdradę czy inne czynności, które nie są zbyt fair potrafi jednak zepsuć całe piękno i radość z odczuwania stanu zakochania.
 
Wraz z dojrzewaniem zazdrości wewnątrz nas może pojawić się brak zaufania do partnerki lub do partnera, co niestety prowadzi do niezbyt przyjemnych konsekwencji. Każde wyjście osobno (lub nawet nie) traktowane jest jako cios. Każda rozmowa z inną osobą traktowana jest jako pierwszy (lub też kolejny) krok do zdrady. Osoba zadrosna boi się, że jej ukochany czy ukochana któregoś wieczoru przyjdzie skruszony i powie “zdradziłem z inną / zdradziłam z innym”. Ten mechanizm sam się nakręca, a uczucie miłości powoli może przeradzać się w klatkę wypełnioną toksycznymi substancjami. Przez takie zachowania czar może prysnąć. Dlaczego tak się dzieje?
 
Zazdrość jest nieodłącznym elementem miłości 
 
Zazdrość to nieodłączny atrybut miłości. Dobrze, jeżeli jest, bo oznacza to, że zależy nam na ukochanej osobie, że jest dla nas ważna. Jest to naturalny instynkt, naturalne zachowanie, lecz należy nam nim panować i nie dać się mu zdominować. Jeżeli zazdrość nad nami zapanuje, może zmienić się w brak zaufania w związku, a póżniej brak chęci do rozmowy z naszym partnerem czy partnerką. A to całkowicie zamyka drogę do porozumienia i szczęścia.
 
Chęć zatrzymania ukochanej osoby tylko dla siebie jest naturalna, ale nie można poddawać się uczuciu zaborczości. Jeżeli myślisz już o kontroli swojego partnera to wiedz, że jest to bardzo niebezpieczny sygnał. Jeżeli czytasz jego smsy, maile, przeglądasz połączenia czy śledzisz - jest bardzo źle. To niezdrowy objaw braku zaufania, który nie wróży dobrze przyszłości waszego związku. Najbardziej dziwne jest jednak to, że nawet jeżeli wyżej wymienione działania nie przynoszą rezultatów (tzn. partner czy partnerka jest bez winy), uczucie braku zaufania nie ustaje i prędzej czy później pojawią się napady złości i kłótnie, które mogą prowadzić do rozstania.
 
Skąd bierze się skrajny brak zaufania?
 
Jedną z głównych przyczyn silnego uczucia zazdrości o partnera czy partnerkę jest niskie poczucie własnej wartości, poczucie beznadziejności czy po prostu uczucie zakompleksienia. Osoby, które mają wiele kompleksów często nie są w stanie pojąć, jakim cudem ukochana osoba postanowiła się z nimi związać. Podświadomie czekają na moment, w którym dojdzie ona do wniosku, że zasługuje na lepszą osobę. Podejrzliwość jest więc sposobem na uprzedzenie toku wydarzeń – wykrycie zdrady pozwoli im na zerwanie, zanim zrobią to sami. Paradoksalnie, przyczyną takich zachowań często również jest strach przed samotnością.
 
Brak zaufania jest również wynikiem złych doświadczeń z poprzednich związków. Osoby, które zostały wcześniej mocno zranione, mają duży problem z zaufaniem. Niekiedy potrzebują wielu miesięcy lub wręcz lat, by uwierzyć w dobre intencje partnera czy partnerki i zacząć prawdziwie ufać.

    
   
 

Ten ostatni krok

 
 
 
Czas spojrzeć prawdzie w oczy
 
Czasem w życiu przychodzi ten smutny moment, że nie jesteśmy zadowoleni z obrotu spraw, jakie przybrał związek, w którym się znajdujemy. Nie czujemy się szczęśliwi, nie spełniamy się w nim i myślimy o tym, by go zakończyć. Najczęściej jednak nie mamy na myśli zadania ciosu jeszcze do niedawna ukochanej osobie, a chcemy zrobić to najbardziej bezboleśnie. Mimo wszystko, osoba decydująca się na krok, zazwyczaj odbierana jest jako ta “zła”.
 
Skrywanie prawdy
 
Często dzieje się tak, że nie jesteśmy zbyt odważni, aby wykonać ten ostatni krok. Brak odwagi powoduje że osoby, które nie są zadowolone z obecnej relacji, przestały kochać czy po prostu nie są szczęśliwe, zachowują się w sposób nienaturalny i niezrozumiały dla drugiej osoby (np. wykazują brak chęci do rozmowy), która często nie wie o planach swojego partnera czy partnerki. W ten sposób, osoba planująca zakończenie związku, ale niezbyt gotowa na ten krok, rani, krzywdzi i zadaje ból. Pojawia się brak zrozumienia w związku czy ciągłe zmęczenie obecną sytuacją, a ze strony osobę nieświadomą planów drugiej połowy mogą dręczyć napady złości. Poprzez skrywanie prawdy i zamiarów niszczymy jeszcze mocniej obecną relację i kiedy już dojdzie do rozstania, pozostawiamy po sobie bardzo złe wrażenie. Czy da się zatem zakończyć związek w sposób najmniej bolesny?
 
Postawienie sprawy jasno
 
Oczywiście, musimy po prostu któregoś dnia powiedzieć “Chcę zakończyć związek”. Nie ma innej możliwości. Skrywanie zamiarów i męczenie się w relacji, która już dawno nie daje nam szczęścia nie ma żadnego sensu, a wyrządzi jeszcze więcej bólu niż postawienie sprawy jasno. Może wydawać się to bardzo bolesne i na pewno takie będzie, ale bardzo możliwie, że będzie to mniejszy cios niż tkwienie w sytuacji bez wyjścia i w toksycznej relacji, którą i tak chcemy zakończyć. Może się też stać tak, że osoba, którą chcemy opuścić, nie zrozumie naszych aluzji o braku poczuciu szczęścia czy o chęci odejścia. Co wtedy? No właśnie. I tak będziemy musieli powiedzieć ostatecznie i jasno o naszych zamiarach. Po co więc to przeciągać? Nie uchronimy partnera czy partnerki od cierpenia, zwlekając z tym jak najdłużej. Kiedy chcemy się rozstać, z pewnością dręczy nas niechęć do seksu z obecną “połówką”, przez co oczywiście ją ranimy.
 
Jak się więc okazuje, postawienie sprawy jasno, nie owijanie w bawełnę i nie przeciąganie decyzji w nieskończoność wyrządzi mniej bólu niż zwlekanie z zakomunikowaniem swojej decyzji, która najprawdopodobniej już i tak się nie zmieni. Kiedy decydujemy się na taki krok, musimy mieć ku temu powody. Może dręczyć nas poczucie winy po rozstaniu, ale pamiętajmy, że to nasze szczęście powinno być dla nas najważniejsze. Brzmi egoistycznie? Może trochę. Ale nie ma sensu uszczęśliwiać kogoś na siłę, bo prędzej czy później nie wytrzymamy tego i damy upust swoim złym emocjom.
 

    
   
 

Kłamstwo w pigułce

 
 
 
Kłamstwo a nasze sumienie
 
Zdarza się, że z jego powodu mamy wyrzuty sumienia i nieustająco powtarzamy w głowie zdanie “Okłamałem partnerkę” czy “Okłamałam partnera”. Okazuje się, że nasze problemy tym spowodowane, mogą zostać zauważone przez niektóre osoby.
 
Badania pokazują, że przeciętny człowiek potrafi wykryć od 50 do 54 proc. kłamstw innych ludzi. Wyspecjalizowani w rozszyfrowywaniu kłamstw są agenci służb specjalnych oraz psychologowie i psychiatrzy pracujący jako terapeuci.
 
Wykrywacze kłamstw 
 
Jak jednak wynika z przeprowadzonych badań, połowę naszych grzeszków jest w stanie rozszyfrować zwykła osoba, która nie posiada ani wyspecjalizowanych sprzętów (np. poligraf czy wariograf), nie pracuje również w służbach wywiadowczych. Dzieje się tak, ponieważ gdy kłamiemy, zachowujemy się nieco inaczej. Częściej mrugamy, bardziej się pocimy, unikamy kontaktu wzrokowego, nasz głos drży, a my jesteśmy po prostu bardziej nerwowi. Często pojawia się również brak chęci do rozmowy, bo wolimy komuś o czymś dla nas kłopotliwym nie powiedzieć wcale, niż uciekać się do kłamstwa.
 
Skutki nieuczciwości 
 
Kłamstwo jest jednak na tyle niebezpieczne, że nasza partnerka czy nasz partner może poznać, że próbujemy go/ją oszukać. Wtedy może pojawić się brak zaufania w związku lub nawet napady złości ze strony oszukiwanego partnera. Nie można lekceważyć ludzkiej zdolności do rozpoznawania kłamstw, która jest niejako wrodzona. Nie wiadomo dlaczego, ale naukowcy podejrzewają, że może za tym stać zwyczajny instynkt. Ciężej jest nam okłamać bliskie dla nas osoby, a one zazwyczaj znają nas dość dobrze, dlatego łatwiej odczytują wszystkie zmiany. Kłamstwo w małżeństwie, jeżeli nie robimy tego “zawodowo” może zostać wykryte jeszcze szybciej niż w zwykłym związku.
 
Jak więc widzimy, ludzkie zdolności są niezgłębione. Czy opłaca się zatem kłamać? Chyba nie. Zwłaszcza, że gdy to zrobimy, może dręczyć nas nieustanne poczucie winy.

    
   
 

Czy powinienem skorzystać z pomocy psychoterapeuty?

 
 
 
Co nas ogranicza?
 
Na początku warto zastanowić się co nam dolega. Nie chodzi konkretnie o chorobę, raczej o to, co nas ogranicza. Czy odczuwamy brak chęci do życia, brak motywacji, przygnębienie, strach lub stres. Warto o tym pomyśleć, ponieważ decyzja o podjęciu psychoterapii, to decyzja o podjęciu leczenia.
 
Trening psychiczny czy psychoterapia? 
 
Jeżeli nie czujesz się chory, ale chciałbyś poprawić swoją nieumiejętność nawiązywania kontaktów, potrzebujesz motywacji, chcesz lepiej radzić sobie ze stresem i napięciami, to warto pomyśleć o jakiejś innej formie psychicznego treningu. Wiele ośrodków usług psychologicznych oferuje trening interpersonalny, asertywności, szybkiego uczenia się czy relaksacji. Jeżeli natomiast, Twoja choroba ma podłoże somatyczne to psychoterapia na pewno odegra uzupełniającą rolę w leczeniu i wspomoże w radzeniu sobie z chorobą i jej skutkami.
 
Wspólnie ustalcie cele i zaplanujcie terapię
 
Następnie po ustaleniu listy celów, które mamy osiągnąć dzięki terapii, możemy skonsultować się z danym terapeutą. Dyskusja z pewnością ułatwi planowanie terapii, a Ty unikniesz rozczarowań. Podjęcie leczenia nie jest nieodwracalną decyzją. W miarę osiągniętych rezultatów, można zakończyć terapię. Cały czas masz wpływ na warunki kontaktu.
 
Uważaj jednak, na zalecone leki, których używasz. Musisz poinformować i nich swojego terapeutę, a żadnym wypadku nie rezygnuj z zażywania lub nie zmieniaj samowolnie dawki.
 
Sprawdź warunki psychoterpii
 
Skuteczne leczenie psychoterapią może być prowadzone tylko przez specjalnie przygotowane osoby. Jeśli zdecydowałeś się na psychoterapię w prywatnym gabinecie, warto ustalić cenę za wizytę oraz całą terapię. Natomiast w  niepublicznym zakładzie opieki zdrowotnej, upewnij się czy posiada kontakt z kasą chorych oraz jakie usługi są w jego ramach opłacane. Jeśli korzystasz z poradni działającej w ramach publicznej służby zdrowia to psychoterapia jest bezpłatna. Należy postarać się jedynie o skierowanie.
 
Bądź odpowiedzialny za swoje leczenie
 
Wyjaśnij wszystkie swoje wątpliwości i dotrzymaj podjętych wyzwań. Terapia wymaga odpowidzialności, punktualności i szczerości w prezentowaniu problemów.  Najważniejsze to nastawienie się na zmiany w swoim życiu z dużym zasobem cierpliwości. Pamiętaj, że terapeuta nie zmieni Ci życia - Ty sam możesz to jednak zrobić. Musisz jednak przyzwyczaić się do osoby terapeuty, poczuć się przy nim bezpiecznie. Czasem trzeba pokonać strach przed powrotem do tego co raniło lub wstyd przed poruszaniem pewnych tematów.
 
Monitoruj postępy
 
Jeśli w ustalonym czasie nie widzisz efektów leczenia, masz poczucie, że terapia nic Ci nie daje, nadal utrzymują się podstawowe objawy, a terapeuta nie ma już dla ciebie żadnych propozycji nie rezygnuj jeszcze z psychoterapii. Spróbuj tylko zmienić terapeutę.
 
Nigdy się nie zniechęcaj!

    
   
 

Czy psychika może wywoływać ból fizyczny?

 
 
 

Niepokojące objawy

 
Pewna kobieta przeniosła się z małego miasteczka do dużej metropolii, aby zacząć żyć samodzielnie. Od tamtej pory odczuwa strach przed ludźmi, stresuje się podczas rozmowy, męczą ją silne bóle głowy i żołądka. Bardzo mocno denerwuje się sytuacjami, gdzie wystawiona jest na ocenę innych. Jest jej słabo, nie może jeść i drętwieje jej całe ciało. Trudności z zasypianiem utrudniają jej normalne funkcjonowanie w ciągu dnia. W obawie przed chorobą, wybrała się do lekarza i zrobiła badania. Nie wykazano u niej żadnej, konkretnej choroby, dlatego umówiła się na wizytę do psychologa.
 
Związek ciała i psyche
 
Nie od dziś wiadomo, że ciało człowieka współpracuje z psychiką. Istnieje silna, wzajemna zależność: ciało działa na psychikę, psychika na ciało, z czego ten drugi przypadek jest znacznie gorszy. Dla przykładu: jeżeli boli nas brzuch, przestajemy mieć na cokolwiek ochotę, dręczy nas przygnębienie, nawet gdyby miało to być zwykłe wyjście do sklepu. Natomiast przy ważnym wystąpieniu publicznym, na którym nam zależy zaczynami się denerwować, panikować odczuwać coraz większy strach przed takimi wystąpieniami. Tym bardziej, że często zależy od tego nasza kariera. Głowa podpowiada wtedy, że coś jest nie tak, czujemy niepewność, ciało się napina, oddech przyspiesza, serce zaczyna mocniej bić. Być może trzęsą Ci się ręce, czerwienisz się i łamie się głos. Twoje myśli z dużą siłą wpływają na ciało.  
 
Sygnały z ciała
 
Przeróżne lęki, strach przed ludźmi, wystąpieniami, samotnością, stres w pracy i zaburzenia nerwicowe mają swoje odzwierciedlenie w reakcjach ciała. Często bardzo nieświadomie reagujemy objawami somatycznymi. Najczęściej są to dolegliwości układu krążenia, oddychania, bóle serca czy bóle mięśniowe. Ludzie często nie radzą sobie z zadaniami jakie dostarcza im otoczenie lub sami stawiają sobie wysoko poprzeczkę. Trudności i obciążenia życiowe, liczne konflikty wewnętrzne, zakłócają ich spokój ducha, nie pozwalając się odprężyć i cieszyć życiem. Czują niechęć do swojej pracy, do towarzystwa, dręczy ich poczucie beznadziejności, nie potrafią komunikować się z bliskimi czy podjąć ważną decyzję życiową. Presja otoczenia jest czasem tak silna, że przewyższa możliwości przystosowawcze człowieka, a przewlekły stres odbija się na sygnałach ciała. Ciało daje sygnały dla człowieka: obudź się, zrób coś i usuń przeszkody!
 
Świadomość siebie
 
Dzięki terapii kobiecie z małego miasteczka, udało się czytać sygnały swojego ciała. Jej poczucie beznadziejności, niskiej samooceny, wpływały na emocje i samopoczucie.
 
Dobre myśli
 
Każdy ma wpływ na to jak się będzie czuł, zwłaszcza jeśli dba o swoje ciało, poziom stresu, dietę i aktywność fizyczną. Może również zadbać o swoje emocje i myśli. Jest to ważne dla zdrowia zarówno fizycznego, jak i psychicznego. Ważne, żeby akceptować samego siebie.

    
   
 

<< Nowsze 1 2 3 4 5 6 7 Starsze >>

Powered by CuteNews