Witamy na blogu specjalistycznym serwisu Spokój Ducha

Na później, na jutro, na przyszłość...

 
Mania odkładania
 
Każdy z nas ma coś do zrobienia, mniej lub bardziej poważnego, od podlania babcinych kwiatów, przez napisanie referatu na zaliczenie, po wykonanie zamówienia. Na każdego z nas czyhają pokusy, czają się lęki i polują wygórowane ambicje. Wskutek odkładania pracy na potem, tracimy klientów, stypendium czy zaufanie. Co jest z nami nie tak? Dlaczego tak postępujemy i jak to zmienić? Wprawdzie jest to choroba, która nie zagraża życiu, ale może mu zdrowo zaszkodzić.
 
Skłonność do odkładania spraw na później to powszechne zjawisko, które od wieków nazywane lenistwem, doczekało się intrygującej nazwy prokrastynacja i zasłużyło sobie na miano zaburzenia psychicznego. Zatem choroba może być niezłym usprawiedliwieniem, ale nie ma tu miejsca na kolejne wymówki! Bycie prokrastynatorem wcale nie jest powodem do dumy - to niewygodny współpracownik, nieodpowiedzialne dziecko i niepoważny przedsiębiorca, krótko mówiąc – leń. Nie zamierzamy jednak nikogo oskarżać, bo wiemy, że walka z prokrastynacją nie należy do łatwych. Mimo że wielu ludzi skarży się na nią, niewielu traktuje ją poważnie.
 
Czy to mnie dotyczy?
 
Przypadłość ta dotyka osób w różnym wieku, jej początków można doszukiwać się już w dzieciństwie. Autorytarni rodzice, którzy narzucają dzieciom swoje niespełnione ambicje, stawiają im spore wymagania. Latorośli brakuje pewności siebie i poczucia bezpieczeństwa, nie radzi sobie z pokonywaniem trudności. W efekcie zamyka się w sobie, pojawia się uczucie zakompleksienia, co niekiedy przeradza się w bunt nastolatka. Prokrastynacja kojarzona ze słabościami, często przejawia się także u silnych i kreatywnych indywidualistów jako osobisty sprzeciw. W przypadku konieczności wykonywania przydzielonej roli i narzuconych zadań pojawiają się schody, realizacja cudzych planów i poleceń staje się psim obowiązkiem. Niektórzy nie kierują się ambicjami, wciąż powtarzają „nie ważne kiedy, ważne, by było”, odrabiają zadane prace w ostatniej chwili. Który ze studentów nie narzeka na intensywny okres sesji? Zwlekasz z nauką do końca, a później upojony kawą próbujesz zdążyć w jedną noc z półrocznym materiałem? Wbrew pozorom prokrastynator nie oznacza osoby nie pragnącej sukcesu, to zaburzenie okazuje się domeną perfekcjonistów. Obawa przed porażką i realizacja zadania „nie wystarczająco dobrze” paraliżuje, a perspektywa popełnienia błędu blokuje inicjatywy. Paradoksalnie prokrastynacja to mechanizm obronny przed strachem, związanym z rozpoczęciem lub zakończeniem pewnych spraw, podejmowaniem ważnych decyzji. Zwlekanie nie pozwala uniknąć konsekwencji, to wywołuje stres i niepokój, a tu koło się zamyka...
 
Jak to działa?
 
Początkowo chcesz coś zrobić i wszczynasz przygotowania. Następnie zaczynasz dostrzegać milion rzeczy, którymi dobrze jest zająć się właśnie teraz. Któż z Was, nie pałający miłością do sprzątania, odnajdujący w bałaganie inspiracje, nabiera wtedy natchnienia na generalne porządki? Wszak miejsce robocze należy odpowiednio przygotować, żeby efekty były jeszcze lepsze. Kto w wirze pracy odnajduje ciekawe książki, gry, artykuły, korespondencję sprzed lat...? „Oj, trzeba koniecznie odpisać! Zaraz, zaraz... taka piękna papeteria była w księgarni na drugim końcu miasta...”.
 
Schematy są różne, priorytety zmienne, wymówek nigdy nie brakuje, a zegar tyka bez wytchnienia... Kiedy nieubłagalnie nadchodzi deadline poddajesz się, rezygnujesz z zadania lub robisz wszystko „na chybcika”. Cóż, zawsze jest szansa, że zdążysz. Działasz bez planu, więc Twoja praca jest chaotyczna. Pozwalasz sobie na chwilę przerwy z kawą i papierosem, bo to pomaga w koncentracji. W godzinach szczytu towarzyszy ci uczucie zmęczenia, beznadziejności i bezsilności. Wycieńczony pracą w stresujących warunkach, z jęzorem na brodzie dobiegasz do mety. Udało się. Wtedy mówisz sobie „nigdy więcej!”. Taka lekcja jednak nie zawsze wystarcza i scenariusz się powtarza. Do pewnego momentu zwlekanie uważa się za normę, stan tymczasowy, ale prokrastynacja o charakterze chronicznym staje się poważną bolączką.
 
Jestem prokrastynatorem. Co robić?
 
Bez wątpienia prokrastynacja bardzo przeszkadza w życiu zawodowym, wynikiem czego jest utrata produktywności, niezadowolenie kierownictwa, brak motywacji i niechęć do swojej pracy. Ma ona również znamienny wpływ na życie prywatne i przynosi znaczne szkody. Panika, stres i brak snu, wywołane obawą przed nieuniknionym, odbijają się na naszym zdrowiu. Zwlekanie wcale nie pozwala nam spokojnie odpoczywać. Poczucie winy przez zaniedbanie obowiązków pozbawia pewności siebie i obniża samoocenę. Towarzyszą mu napady złości i wyrzuty sumienia. Te wszystkie negatywne uczucia motywują ciąg prokrastynacji i trudno jest go zatrzymać. Dlatego konieczna jest mobilizacja i systematyczna praca nad sobą małymi kroczkami.
 
Na początek skup się na dobrym planie dnia, oby tylko na planowaniu się nie kończyło! Kluczowymi błędami harmonogramu prokrastynatora jest niezbyt szczegółowy grafik bądź zbyt duża ilość obowiązków. Jeżeli pewne zadanie okaże się skomplikowane, rozpisz go na poszczególne etapy. Wykonuj codziennie przynajmniej jedną czynność, z biegiem czasu będzie łatwiej podjąć więcej wyzwań. Zapisuj wszystkie obowiązki i sukcesywnie wykreślaj je po realizacji. Chwal siebie za zrobienie czegoś, nie masz pojęcia, jakie to ważne! Znajdź „towarzysza nieszczęścia”, który skarży się na podobne problemy. Mobilizujcie się wzajemnie, razem będzie wam łatwiej.
 
Potrzebuję motywacji
 
Każdy z nas ma swoje indywidualne wartości i priorytety. Dla jednych motorem do działania będzie dobre słowo, dla innych wysoka ocena z zaliczenia, a jeszcze innym zależy na świetnych zarobkach. Każdy z nas dąży do jakiegoś celu i chce osiągnąć sukces. Prokrastynacja jest złodziejem odpoczynku i zabójcą marzeń, rzuca kłody pod nogi i niweczy plany. Nie odkładajmy życia na 'lepsze jutro”, ale stawmy jej czoło już dziś.

Powered by CuteNews